Jesień i zima to pora roku w której królują u mnie olejki. Dzięki Joannie poznałam nowe, ciekawe produkty które będą mi towarzyszyć w te zimne dni, kiedy moja skóra woła o dodatkową porcję nawilżenia.
Olejek do twarzy i ciała z olejem migdałowym.
OLEJEK MIGDAŁOWY
Oleje
roślinne są jednymi z najstarszych, powszechnie stosowanych składników
kosmetyków. Olejek migdałowy przeznaczony jest do pielęgnacji twarzy
oraz ciała. Pozwala na utrzymanie skóry w doskonałej kondycji,
delikatnie ją rozświetla i uelastycznia.
Problem
Wrażliwa, przesuszona skóra.
Recepta
Olejek migdałowy do twarzy i ciała 2 w 1 z serii Oleje Świata.
Efekt
Skóra w idealny sposób wypielęgnowana i
nawilżona, skutecznie chroniona przed przesuszaniem i podrażnieniem. Jej
koloryt staje się ujednolicony.
Składniki wiodące
Formuła preparatu została wzbogacona o
olej, który w fantastyczny sposób wygładza i ujednolica skórę. Olejek
migdałowy jest bogaty w witaminy A i E, poprawia ukrwienie skóry oraz
wzmacnia płaszcz lipidowy regulując jej nawilżenie.

A jak ja go oceniam ?
To bardzo przyjemny produkt. Buteleczka wygląda estetycznie, zawiera w sobie 100ml olejku i kosztuje w granicach 10 zł. Zapach ładny, lekko słodki, umila używanie. Stosowałam go najczęściej po prysznicu, na mokrą skórę. Po takim zabiegu nie musiałam się martwić suchą, swędzącą i pękającą skórą, była bardzo mięciutka i gładka. Na włosach niestety się u mnie nie sprawdza, bo nie lubią olejku migdałowego. Są po nim spuszone, suche i matowe. Kilka razy użyłam go także do twarzy i również fajnie dba o cerę. Gładka, miękka, podrażnienia ukojone. Bardzo dobrze sprawdza się również do demakijażu - idealnie domywa mój makijaż, bez podrażnień powiek i okolic oczu.
Jak widzicie, to taki wielofunkcyjny produkt który może zastąpić masę innych kosmetyków :)
Balsam na suche miejsca : z masłem pomarańczowym, kokosowym i oliwkowym.
Opiszę Wam je razem, bo działanie mają takie same :) Różnią się jedynie zapachem - mój nos podbiła wersja z masłem pomarańczowym , na ostatnim miejscu oliwkowa. Balsamiki mają gęstą, maślaną konsystencję ( coś jak masło shea), która topi się pod wpływem ciepła. Na skórze pozostawiają tłustą powłoczkę, która potrzebuje chwili żeby się wchłonąć. Używane na usta bardzo ładnie je regenerują, i zapobiegają pękaniu. Skórki paznokci także są zadowolone po takiej porcji odżywienia. Stosuję je czasem na łokcie i stopy, które najczęściej są u mnie przesuszone. Skóra jest wygładzona, miękka i ukojona, a podrażnienia i przesuszenia wyeliminowane.
Jak spotkacie to wypróbujcie ! :)